|
Getting your Trinity Audio player ready…
|
Robotnicza Spółdzielnia Wydawnicza „Prasa-Książka-Ruch” była jednym z filarów systemu medialnego PRL i jednocześnie dużym podmiotem gospodarczym, który po 1989 roku znalazł się w centrum jednego z najbardziej skomplikowanych procesów przekształceń własnościowych. Jej majątek obejmował setki tytułów prasowych, drukarnie, nieruchomości oraz rozbudowaną sieć kolportażu, co sprawiało, że kwestia jego podziału miała duże znaczenie ekonomiczne i polityczne.
Po rozwiązaniu Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w 1990 roku pojawił się problem, kto powinien przejąć kontrolę nad majątkiem RSW. Formalnie była to spółdzielnia, ale w praktyce funkcjonowała jako zaplecze finansowe i organizacyjne partii. W związku z tym uznano, że jej majątek nie może zostać po prostu przekazany dotychczasowym strukturom czy pracownikom, lecz powinien zostać rozdysponowany w sposób kontrolowany przez państwo.
Podstawą prawną tych działań była ustawa z 22 marca 1990 roku o likwidacji RSW „Prasa-Książka-Ruch”. Na jej mocy powołano Komisję Likwidacyjną, której zadaniem było zarządzanie majątkiem i jego podział. W założeniu proces ten miał doprowadzić do demonopolizacji rynku prasowego i stworzenia warunków dla pluralizmu mediów. W praktyce oznaczało to sprzedaż lub przekazywanie poszczególnych tytułów prasowych, drukarni i innych aktywów różnym podmiotom.
Proces ten od początku budził kontrowersje. Jednym z głównych zarzutów było to, że decyzje Komisji Likwidacyjnej miały charakter uznaniowy i nie zawsze były przejrzyste. Krytycy wskazywali, że brakowało jasnych kryteriów wyboru nabywców oraz mechanizmów kontroli, które zapewniałyby równy dostęp do majątku. W efekcie część tytułów trafiała do podmiotów powiązanych personalnie z dawnym aparatem władzy lub środowiskami politycznymi, które miały lepszy dostęp do informacji i kontaktów.
Pojawiały się również zarzuty dotyczące zaniżania wartości sprzedawanych aktywów. Niektóre przedsiębiorstwa i nieruchomości były wyceniane na poziomie, który według części obserwatorów nie odzwierciedlał ich realnej wartości rynkowej. Dotyczyło to zwłaszcza lokalnych gazet oraz infrastruktury drukarskiej, które w warunkach rodzącej się gospodarki rynkowej mogły mieć znaczący potencjał. W rezultacie część majątku została przejęta przez prywatne podmioty stosunkowo niewielkim kosztem.
Istotnym elementem kontrowersji była także kwestia tzw. „uwłaszczenia nomenklatury”. Termin ten odnosi się do sytuacji, w której osoby związane z dawnym systemem politycznym lub zarządzające wcześniej przedsiębiorstwami państwowymi uzyskiwały kontrolę nad majątkiem w procesie jego prywatyzacji. W przypadku RSW zarzuty tego typu dotyczyły m.in. przejmowania redakcji przez dotychczasowe kierownictwo lub osoby powiązane z dawnymi strukturami, które wykorzystywały swoją pozycję i wiedzę o funkcjonowaniu organizacji.
Nie oznacza to jednak, że cały proces miał charakter nielegalny. W wielu przypadkach przekształcenia przebiegały zgodnie z obowiązującym prawem, a powstające na bazie RSW podmioty stały się podstawą rynku medialnego w III Rzeczypospolitej. W wyniku likwidacji spółdzielni powstały nowe, niezależne redakcje, a część tytułów została przejęta przez inwestorów zagranicznych.
Ocena prywatyzacji majątku RSW pozostaje do dziś niejednoznaczna. Z jednej strony umożliwiła ona szybkie odejście od monopolu państwowego i stworzenie pluralistycznego rynku mediów. Z drugiej strony sposób przeprowadzenia tego procesu, w tym brak pełnej przejrzystości i zarzuty dotyczące nieformalnych powiązań, sprawiają, że jest on często przywoływany jako przykład problemów towarzyszących transformacji ustrojowej w Polsce po 1989 roku.
Dziękujemy za odwiedziny, przeczytanie artykułu i zainteresowanie historią polskich firm oraz rodzimej myśli technicznej. Staramy się w przystępny sposób przypominać o zapomnianych markach, produktach i ludziach, którzy za nimi stoją. Zachęcamy do śledzenia kolejnych materiałów i dzielenia się nimi – każda forma wsparcia pomaga nam rozwijać ten projekt.
